
Łukasz Morawski
Do internetu trafiłem w 1996 roku, wszedłem do największej biblioteki świata i jakoś nie umiałem z niej wyjść. Zostało mi to do dziś.
Z IT jestem za pan brat od blisko trzydziestu lat: sieci, serwery, data center, monitoring w trybie 24/7/365. W skrócie - pilnowanie, żeby rzeczy, które mają działać, faktycznie działały. A jeśli przestają, chcę wiedzieć o tym wcześniej niż klient. Zwykle chcę 😉
Po drodze nauczyłem się jednego: najgroźniejsze awarie to nie te głośne, tylko te ciche. Wygasły certyfikat, domena, której nikt nie odnowił, rekord, który po cichu się zmienił. Dokładnie te ciche rzeczy WWT wyłapuje, zanim zdążą stać się niespodzianką.
Nie znoszę korpomowy i slajdów, na których wszystko jest 'synergiczne', a firma 'dąży do synergii' na kolejnych spotkaniach, z których nic nie wynika. Wolę rzeczy, które po prostu działają i mówią wprost, o co chodzi - i po to powstało WWT.